Stało się już niemal tradycją, iż zaraz przed rozpoczęciem sezonu przyjeżdżają do nas trenerzy ze Stanów Zjednoczonych, by pomóc nam w dopięciu na ostatni guzik przygotowań do pierwszego meczu. Pięciodniowy camp rozpoczął się w poniedziałek... z lekkim opóźnieniem, gdyż pogoda w Chicago uniemożliwiała starty samolotów przez kilkanaście godzin, a właśnie przez Chicago lecieli nasi amerykańscy przyjaciele. Gdy zjawili się już na treningu, Tigersi byli już rozgrzani, więc od razu można było przejść do sprawdzenia do jakiego etapu dotarliśmy z naszą formą i umiejętnościami. Kilka dobrych minut natomiast trwało zanim trening rozpoczął się na dobre, gdyż każdy musiał się przywitać z trenerami i trudno było odmówić krótkiej wymiany zdań. Zrobiło się naprawdę rodzinnie, a z takiego stanu przejście do pełnego skupienia zawsze trwa kilka chwil. Już jutro odpowiemy słowami naszych gości, czy widzą jakieś zmiany w drużynie w porównaniu z poprzednim rokiem, a w galerii pojawią się zdjęcia z przywitania trenerów i pierwszych chwil treningu z nimi. Odwiedzajcie naszą stronę, by dowiedzieć się pierwsi, co się działo na treningu.
Starsze aktualności